Cytat:Po to im umiejętność jeżdżenia na manualnej skrzyni bo dostają DOKUMENT POTWIERDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ JAZDY NA SAMOCHODACH O TAKICH I TAKICH SKRZYNIACH... gdyby dostawali prawo jazdy na automaty a za jazdę manualem mieli takie same problemy jak osoby bez prawka to bym to rozumiał...
Ale wytłumacz mi co ma jedno do drugiego . Abstrahując od tego czy przepisy ruchu drogowego ktoś zna czy nie mając prawo jazdy, sama nieumiejętność jeżdżenia na skrzyni manualnej nie stwarza zagrożenia. że mu auto pare razy zgaśnie zanim się przyzwyczai? że sobie silnik niszczy? I co w zwiazku z tym? Przestawić sie w drugą strone (manualna - automat) też nie jest łatwo, lewa noga zawsze gdzieś tam depta, ręka szuka biegów. I tylko ratuje to, ze na automacie jeździ się łatwiej.
Cytat:Poza tym oni stawiają na praktykę? Kiedyś już pisałem, że amerykanie mają wybitną śmietankę naukowców - reszta to głąby... Byłem na 2 sem u kolesia (dopytka, heh ) co wykłada semestr letni na Polibudzie Poznańskiej i co semestr zimowy lata do USA i wykłada tam Badania Operacyjne na MIT (chyba mówi Ci coś ta uczelnia... jak nie to sobie na google sprawdź) i 80% studentów tej uczelni to stypendyści z innych krajów, głównie Chin, Indii, Rosji, Polski, Japonii i Meksyku... Odsetek wybitnych amerykanów to garstka z czego większość to i tak osobniki "naturalizowane", czyli emigranci z wymienionych wyżej krajów (najczęściej Chińczycy i Hindusi z amerykańskim obywatelstwem)... Białasów pokroju Billa Gatesa czy Steve Wozniaka została już tam garstka... O czym to świadczy?
Tyle, że wybitnych jednostek w każdym kraju jest mało, więc to co piszesz jest niedorzeczne. Przeświadczenie o tym jacy to my Polacy jesteśmy zajebiści jest błędne, bo każdy najmniejszy sukces się po prostu nagłasnia, a tych zaś specjalnie dużo nie ma. Poza tym gospodarka to nie Bill Gates, kazdy szaraczek ma jakieś zadanie do wykonania , jest w tym dobry i tak pracuje cały SYSTEM.
Cytat:Dla własnej satysfakcji? Wiem, że teraz każdy głąb po informatyce na "Wyższej Szkole Dziennikarstwa" lub po ekonomii na "Wyższej szkole bezpieczeństwa i kosmetologii" może mieć magistra i wiedza ogólna o świecie już nie jest wyznacznikiem wykształcenia wyższego i jakiejś elitarności... Ale ja lubię mieć poczucie, że wiem więcej niż to co jest/będzie mi potrzebne do zapieprzania przez całe życie w swojej pracy i swoim zawodzie wyuczonym...
Nie obchodzi mnie, czy ktoś ma jakieś tam ambicje czy nie, bo to nie ma nic do rzeczy. To, ze chcesz to ok i to się chwali, natomiast nie ma to zadnego przełożenia na rzeczywistość. Poza tym jak Cię spytam co wiesz o Uzbekistanie, to też mi powiesz tyle co Amerykanin o Polsce. Takie realia i tylko przeświadczenie (tez niewiadomo skąd sie wzięło), ze Polska jest zajebista i nalezy sie z nią liczyc karze sie ludziom oburzać, że jak to tepy Amerykanin nie może wiedzieć gdzie to szlachta zyje.
Poza tym mijasz się tu troche z tematem. Jeżeli chcesz cos wiedzieć szerzej i więcej, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyś swoją wiedzę poszerzał. Natomiast system szkolenia ma na celu nauczyć umijętności koniecznych do wykonywania twojego przyszłego zawodu. A jak ja dostałem swego czasu w LO mapkę z konturami kontynentów i zaznaczonych pare rzek (nie, nie Nil ani Amazonka) i mam je podpisac, to sorry, ale nie mam ani ambicji ani najmniejszych chęci tego poznać, przez co tak naprawde zabiera sie mój czas, ktory mogłem poświęcić na przedmioty, które w rzeczywistości mi będą potrzebne.