Dziekuje Wam, tak dobrze poczytac slowa wsparcia...
Wczoraj tata byl na USG, ktore mu zalatwilam, wszystko pokrecilam, zrozumialam, ze ma pojechac do szpitala Kopernika, a tymczasem lekarzowi chodzilo o przychodnie na Kopernika...dobrze ze A. z nim byl i szybko sie przemiescili, jazda po miescie w tej chwili same wiecie...na miejscu sie okazalo, ze mozna zrobic tylko USG prostaty, bo zeby zrobic cala jame brzuszna, to musialby byc a czczo przez 8 h...przysiegam, ze lekarz nic takiego przez telefon nie mowil...odnioslam wrazenie, ze A. mial mi za zle....
Mam nadzieje, ze to drugie badanie, ktore zalatwilam, scyntygrafia w przyszly poniedzialek, pojdzie lepiej pod wzgledem organizacyjnym...
Zmobilizowalam sie wczoraj w sprawie pracy i wykonalam telefon, wyslalam mail'a oraz osobno jeszcze zarejestrowalam w jednym miejscu moje CV - wreszcie podjelam jakies kroki, bo siedze tu na wypowiedzeniu od lutego i niewiele zrobilam do tej pory... glownie zalatwialam slub i wesele oraz nie moglam uwierzyc, ze po 7 latach pracy w ten sposob sie ze mna rozstaja....ze nie probuja mnie zatrzymac...to strasznie doluje, czlowiek sie zastanawia: i co ja tu robie/robilam, moze tylko mi sie wydawalo, ze dobrze pracowalam, ze bylam potrzebna firmie...gdyby nie glosy szczerego zalu a nawet przerazenia ze strony pracownikow naszego wloskiego wspolwlasciciela, to chyba bym przezyla jakis kryzys tozsamosci...
Z rzeczy slubno-weselnych - dwie, jedna troche smieszna: dostalam wczoraj szampana, ktorego mi przyslal znajomy z Wloch na wesele, niestety, tylko 4 butelki potrzebne sa nastepne 4, zeby wszyscy go sprobowali...albo bedziemy dokupywac inny (ale to mi sie nie podoba, ze jedni beda pili takiego, a inni innego), albo wcale nie damy tych 4 butelek, tylko kupimy odpowiednia ilosc innego szampana w Polsce. To jest podobno jakas wyjatkowa marka i wyjatkowy rocznik (Ferrari 2002), no, bardzo to mile ze strony znajomego, ale mogl pomyslec i wyslac mi za te same pieniadze cos mniej ekskluzywnego, ale w wiekszej ilosci... to jest wlasnie to, o czym sie mowi, ze "darowanemu koniowi w zeby sie nie zaglada..."
Druga: poszlismy wczoraj do Manufaktury szukac paska dla A. do garnituru slubnego....nie kupilismy paska, za to kupilam sobie fajne dzinsy w Big-Starze i jestem w nich dzis w pracy! Wygladam szczuplo, dzinsy sa klasyczne, takie, jak chcialam.
Moze wytlumacze lepiej powod mojej radosci - juz dawno nie moglam znalezc w normalnym sklepie z dzinsami spodni, w ktorych bym dobrze wygladala i ktore bylyby na moj rozmiar, tak po prostu, lezaly na polce... ostatnio bylam ciagle zdana na KappAhl i te ich dzinsy w rozmiarze XXL, ktore pozniej dopasowywalam u krawcowej...
i boli mnie dzis glowa od rana, ale staram sie nie poddawac: bolom, stresowi, zmartwieniom, chce to pokonac w sobie. Dziewczyny, dzieki za wszystko, dobrego dnia!